We

We
Znalezione na deviantart//found on deviantart

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 15 Problemy, relacje i zarobki.



Rozdział 15

Problemy, relacje i zarobki.


15 lipca. Środa
Siedzieli wszyscy razem. W salonie. O 5.00 rano. Zmartwieni do granic możliwości. Zmęczeni, zdenerwowani, źli. Siedzieli cicho czekając na jakąkolwiek informację. Atmosfera panująca w mieszkaniu była, delikatnie rzecz ujmując, przygnębiająca. Żadne z nich nie wiedziało co się dzieje z ich przyjacielem.

*

W placówce panował wielki zgiełk. Ofiary wypadków, zatrucia pokarmowe, poparzenia- nic nowego. Przypadki takie jak dzisiaj to codzienność dla lekarzy. Głupota ludzka nie zna granic, nie przejmują się tym co może się zdarzyć. Żyją chwilą, teraz i tu. Nie martwią się czy na pewno nie robią źle, a zwykle robią. Chorują najczęściej przez swoje własne zaniedbanie. Zasady są po to by je łamać? Może i tak, ale ustalono je też w jakimś celu i to nie celu zniszczenia nam życia. Przeciwnie, są po to by nas chronić. Lecz, czy wszyscy myślą w ten sposób, czy wszyscy zdają sobie sprawę, że łamanie zakazów to jeden krok bliżej do wypadku?

- Doktorze, znaleźliśmy numer do znajomego tego pacjenta z dwójki.

*

-Halo- powiedział Louis do telefonu.

Była godzina 8.00 rano a Harry’ ego jak nie było tak nie ma. Wyszedł gdzieś wczoraj wieczorem i nie wrócił. Obdzwoniliśmy wszystkie znane nam kluby, knajpy, bary i dyskoteki w mieście, popytaliśmy jego znajomych, ale nikt nic nie wiedział. Nawet plotki na Internecie nie mówiły nam gdzie jest i co się z nim stało. Było źle.

-Tak… ale… ale proszę pana… proszę poczekać…. gdzie…. dobrze… rozumiem…. Niedługo będziemy. Do widzenia- słyszałem niektóre urywki rozmowy Tomlinsona.

-Harry jest w szpitalu. Zanim zaczniecie zasypywać mnie lawiną pytań: nie wiem co się stało. Proszą, abym przyjechał, ale wiem, że zapewne jedziecie też- zwrócił się do wszystkich.

W szpitalu? Co się tym razem stało? Wpadł w bójkę?

Zdezorientowany i tak ruszyłem do drzwi, nie mogłem czekać, musiałem wiedzieć co się dzieje. To mój przyjaciel nie mogę bezczynnie siedzieć i mieć nadziei, że nic mu nie jest. Nie mogłem.

Szybko zobaczyłem, że Louis mówi coś jeszcze przelotnie do Niny, a potem wyszliśmy, jednak bez niej.
 
*

-Zostań- nakazał mi brat.- Nie jestem pewien czy ucieszyłby się z twojej obecności tam.

Skinęłam tylko głową i zamknęłam za nimi drzwi.

To prawda, najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi by nie był, ale mi to nie przeszkadza, też nie pałam do niego jakimś szczególnie gorącym uczuciem. To nie tak, że go nienawidzę. To… w sumie nie jest takie łatwe do określenia, ta nasza relacja. Nie powiem, że jest łatwa, jest naprawdę skomplikowana, bo w zasadzie nie wiem skąd u nas to wrogie nastawienie, lecz wiem kto je zaczął- Harry. Ja nie przyszłam do ich domu mówiąc: „Hej, jestem osobą, która musi zatruwać życia Louisa i nienawidzę cię Harry”. Taka sytuacja nie miała miejsca. To on zaczął naszą „wojnę”, nie ja. Tak już zostało i pewnie tak będzie do czasu, gdy nie ukończę 18 lat i się nie wyprowadzę. Tylko najpierw przydałoby się zdobyć pracę…

Poszłam na górę prowadząc Samanthę ze sobą. Zaspana, z na wpół otwartymi oczkami nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje. Jedyne co jej przekazaliśmy to to, że coś niedobrego dzieje się z Harrym, ale na tym się skończyło. Nie będziemy przecież dręczyli czterolatki niepotrzebnymi dla jej umysłu przemyśleniami, odczuciami czy prawdopodobnymi zdarzeniami, to nawet nie wchodziło w grę. Mogła by mieć później koszmary, czy nawet popaść w depresję.

Weszłyśmy do pokoju. Posadziłam małą na dywanie, a sam usiadłam naprzeciw niej. Wyjęłyśmy wczorajsze puzzle i zaczęłyśmy składać od nowa. Układanki należały do jednych z jej ulubionych zajęć, potrafiła składać je godzinami i się przy tym nie nudzić. Ja w przeciwieństwie do niej zwykle od razu się nudziłam i szukałam ciekawszej rozrywki, a że od dziecka kochałam wszelkiego rodzaju sporty to najczęściej wychodziłam po prostu na świeże powietrze.

-Cio jest Harry’ emu?- spytała mnie w pewnym momencie siostra.

Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć, nie chciałam jej niczym martwić, zresztą sama nie wiele wiedziałam. Jedyna informacja jaka do mnie dotarła jest taka, że Styles jest w szpitalu.

-Nic skarbie- powiedziałam starając się brzmieć szczerze.

-Nina nie jestem głupia- zaskoczyła mnie tymi słowami.- Śjepa zjeśtą teź nie!

No nie. Moja siostra stawia pierwsze kroki w stronę pyskowania, tylko skąd ona zna te wyrażenia? Ja się tak nigdy nie odzywałam w jej obecności. Chyba, że oglądała kiedyś z chłopakami któryś, z tych ich durnych seriali. To bardzo prawdopodobne….

-Mała…- zaczęłam, ale mi przerwała.

-Nie jestem mała tylko kjótka i to tylko tymciasiowo- wzburzyła się, rozczulając mnie nieco.

-Dobrze Sammy- poprawiłam się lekko.-  Nie wiem co się dzieje z Harrym. Przekazano mi póki co tylko tyle, że jest w szpitalu, ale poza tym nic.

-Oh- wymsknęło jej się, lecz powróciła do zabawy puzzlami.

Myślę, że po prostu chciała to przemyśleć. Jest naprawdę dojrzała i taktowna jak na swój wiek, zawsze wie gdy zakończyć rozmowę, skończyć dyskusję. Za to ją kochałam, za to, że była inna niż wszystkie dzieci- dorosła.

Włączyłam komputer. Przydało by się poszperać i znaleźć jakieś oferty pracy. Może i Louis ma pieniądze na wychowanie mnie, ale mimo iż za sobą nie przepadamy, nie chcę być dla niego pasożytem żerującym na pieniądzach. Szukałam i szukałam, aż w końcu oprzytomniałam, że jeżeli chcę dostać gdzieś zatrudnienie muszę przygotować CV. Włączyłam program do pisania tego typu notatek i zaczęłam. Poszło mi to dość sprawnie i po godzinie cały dokument był gotowy. Znowu zaczęłam szukanie miejsc możliwości zarobku. W oczy wpadło mi parę ofert, więc szybko je spisałam po czym schowałam do mojego  notatnika.

Jasne, będę otrzymywała jakąś tam część z nagród, które może uda nam się pozdobywać w konkursach, ale my dopiero zaczynamy, a wiadomo, że „świeżaki” mają najgorzej, gdyż są mniej zgrani od pozostałych grup. Tak więc, staram się o pracę.

Usłyszałam telefon, który oznajmiał mi, że ktoś dzwoni. Zbiegłam na dół, do salonu do miejsca, w którym powinien się znajdować i odebrałam.

-Halo- odezwałam się do urządzenia.

-Z tej strony Liam, jesteśmy w szpitalu- oznajmił mi głos ze słuchawki.

-Co z nim?
___________________________________________________________________________
Przepraszam, ze tak późno, ale miałam mnóstwo problemów na głowie poczynając od szkoły, kończąc w domu. Ale mniejsza o to.

Wiem, ze rozdział jest krótki i prawie nic się w nim nie dzieje, ale nawet mi się podoba .

Pod poprzednim były pytania: czy Harry przeżyje itp. Otóż  tak i to nie jest żadną wielką tajemnicą, to nie będzie jakiś najsmutniejszy moment opowiadania. Tragiczny będzie ostatni rozdział tej części ( który tak by the way ma już kilka fragmentów), ale o tym na razie nic nie mówię.

Sytuacje szpitalne w rozdzile 16.

Buziaki

14 komentarzy:

  1. Kooooooooooooooooocham Cię.!
    Bosz... Ta Sam jest świetna.! Uwielbiam ją.!
    Dziś tylko tyle, bo więcej nie dam rady... Przepraszam ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co nic sie nie dzieje ale rozdział boski :DDDD to sie nazywa miec talent
    i dobrze tak harremu może sie troche zmieni
    -Aldona

    OdpowiedzUsuń
  3. idealny ten rozdział , i dobrze tak harremu
    -ciastko

    OdpowiedzUsuń
  4. omg!! boje sie o harego ale z jednaj strony to mu tak dobrzze.może przemyśli swoje dziecinne zachwowanie do ninyrozdział mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. ociekasz zajebistocia <3

    OdpowiedzUsuń
  6. CZY JA WIEM.... rozdział ładnie napisany ale .....NO KURDE JA SIE O HARREGO ZAMARTWIAM :D
    czekam na następny!!
    -anka

    OdpowiedzUsuń
  7. czekam czekam na 16!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ale króciutki ,ale zarazam dobry , czekam na 16 i mam andziejej ze alcja sie rozwinie a harry mmoz erusz łbem i przemysli swoje zchowanie , a mogła bys go dodaac naprawde dzisiaj ??

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda ze jestes chroa , noa lae zdrowie ważniejsze od bloga :) zdrowiej
    -karo

    OdpowiedzUsuń
  10. jezu biedaku szkoda ze jestes chora!!
    wracaj do zdrowia
    -aldona

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na następny ;)
    I zapraszam do mnie http://try-enjoy-your-life-every-day.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy nexxtttttt czekam i czekam i nie moge się doczekaccc
    tęsknieeeee!!

    OdpowiedzUsuń