Rozdział 18
„We go na na na!”
Poleciały pierwsze
nuty piosenki rozpoczynającej koncert One Direction. Na scenę wbiegli chłopcy,
a z publiczności wydobył się jeden wspólny pisk.
We've got a bit of love hate
You take me to the edge then you hit the breaks
I say it's over one day
But then I'm calling back begging you to stay
We make up then we break up all the time…
You take me to the edge then you hit the breaks
I say it's over one day
But then I'm calling back begging you to stay
We make up then we break up all the time…
Widać było już na
pierwszy rzut oka, że piątka chłopców świetnie się bawi. Scena to był ich
żywioł, pasowali do niej jak ulał. Biegali z prawego boku na lewy, z tułów na
sam środek ogromnej sceny. Skakali, tańczyli, wygłupiali się, czasem stawali by
zaczerpnąć oddech. Widzowie spektaklu byli zachwyceni. Za każdym razem gdy
zmieniała się solówka, publika piszczała, krzyczała wniebowzięta. Trudno im się
było jednak dziwić, przybyli na koncert , którego z niecierpliwością
wyczekiwali. Przybyli tu z różnych końców świata, tylko po to by usłyszeć melodyjne
głosy pięciu chłopców, tylko, by popatrzeć na zabawnych nastolatków.
Chłopcy wciąż nie
wierzyli, że udało im się tego dokonać, że stoją tu, na scenie, przed tysiącami
widzów i to oni są w centrum uwagi, nie nikt inny tylko One Direction. Poszli
do X-Factor, by spróbować swoich sił, wyszli jako jeden z obecnie najbardziej
rozpoznawalnych boysbandów na świecie. A to za sprawą jednego, telewizyjnego
show. Prawie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
We go na na na!
Zakończył się utwór.
Zdyszani chłopcy jednak nie przestawali się uśmiechać. Ciągle pokazywali sobie
różne ciekawiące ich obiekty, które zauważyli wśród publiki. Zaczęli mówić do
widzów, zadawali pytania, mówili ciekawe sytuacje jakie im się przydarzyły i
zabierali się do śpiewania kolejnych utworów z całego wieczornego repertuaru.
Wszyscy chłopcy byli
skupieni na tym, aby wypaść jak najlepiej, wszyscy poza jednym. Louis śpiewał
nieco rozkojarzony szukając wzrokiem osoby z której kiedyś zdaniem liczył się
najbardziej. Wodził wzrokiem po wszystkich rzędach, aż w końcu trafił. Nina
stała tam w tłumie i także napotkała jego wzrok. Rzucił jej spojrzenie niemal
mówiące ‘I jak?’. Widząc to dziewczyna tylko delikatnie uśmiechnęła się w
odpowiedzi. Na tym najbardziej mu zależało. Na tym małym, dla wielu nic nieznaczącym
geście, dla niego to było spełnienie jednego z jego licznych marzeń. Uśmiechnął
się od ucha do ucha i z nową już energią zaczął śpiewać swoją część obecnie
granej piosenki, radość niemal go rozsadzała.
Z wielkim zapałem
chłopcy zagrali cały koncert i po kilku godzinach na scenie, byli wyczerpani.
*
-Łoł, już dawno nie
byłem tak zmęczony- jęknąłem i z wielką radością położyłem się na kanapie
stojącej w naszym salonie.
-Jak wypadł koncert?-
zapytał głos na którego dźwięk podskoczyłem.
-To ty John. Przestraszyłeś
mnie- teatralnie złapałem się za serce.- To ciebie na nim nie było? Jesteś
naszym głównym ochroniarzem, nie powinieneś nas, no ja nie wiem, chronić?
-Tak taka jest moja
funkcja Harry, ale ostatnio złapałem jakiegoś wirusa i na dzisiejszy koncert
załatwiłem sobie zastępstwo- wyjaśnił mężczyzna.
-Aha- burknąłem
niezdolny do bardziej wymyślnej odpowiedzi.
-Czemu nie jesteś na
waszym Afterparty? Miało być hucznie bo to był pierwszy wakacyjny koncert w
Londynie, a ty jesteś taki pies na imprezy, więc czemu cię tam nie ma?- czy ten
facet nie może mieć więcej pytań?
-Mam szlaban.
No to nie jest do
końca szlaban, ale chłopcy zabronili mi wychodzić na wszystkie większe imprezy,
do klubów, na drinki, na mniejsze imprezy, czyli tak, to jest szlaban. Nie mam
im go za złe, wiem, że chcą dla mnie jak najlepiej, dla mnie i dla zespołu
oczywiście, ale nie rozumiem czemu nie mogę nigdzie wyjść, tylko siedzieć w tym
cholernym domu. Bo raz miałem stłuczkę? Też mi coś, nie była groźna, jestem
cały- mogę szaleć całą noc.
-Współczuję, ale
myślę, że odpoczynek w domu dobrze ci zrobi. W końcu w ostatnim tygodniu tak ciężko
pracowaliście- powiedział.- A tak a propos- twoja mama dzwoniła i prosiła, że
jeśli tylko będziesz mógł to masz do niej oddzwonić. Podobno tęskni za twoim
głosem, czy jakoś tak…
-Zadzwonię jutro.
Teraz kierunek: Kraina Snów.- zaśmiałem
się.- ‘Branoc.
Po drodze zaglądam
jeszcze do pokoju, w którym powinna spać Samantha. Widzę ją skuloną pod kołdrą,
z główką wciśniętą w miśka. Przywieziona została tu razem ze mną bo uznali, że
takie imprezy nie są dla dzieci. W sumie racja, tylko by się tam nudziła.
Delikatnie zamykam
drzwi do pokoju w którym przebywa dziewczynka i idę p0rosto do mojego lóżka.
Prawie natychmiast zasypiam.
*
W tle: Sean Paul - Like Glue-klik.
Impreza trwała już dobrą
godzinę, póki co towarzystwo bawiło się bez nadmiernej ilości alkoholu. Bawili
się w rytm muzyki jakby to było najlepsze zajęcie na świecie. Ja siedziałem z
boku i biernie przyglądałem się gościom imprezy. Nigdy szczególnie nie kręciły
mnie tego typu sprawy. Wiem, że wydaje się być imprezowym chłopakiem, ale tak
naprawdę chętnie zamieniłbym się miejscem z Harrym i siedziałbym sobie przed
telewizorem w cieplutkim domku. Jestem z lekka leniwy, nie lubię zbyt wiele
pić, towarzyski też jakoś szczególnie nie jestem, więc co ja tu robię… Może
pilnuję towarzystwa, może przypatruję się innym- sam do końca nie wiem, chcę do
domu…
Nagle koło mnie usiadł jakaś tajemnicza postać. Z początku nie wiedziałem kim jest, ale odezwała się i wiedziałem już z kim mam do czynienia.
Nagle koło mnie usiadł jakaś tajemnicza postać. Z początku nie wiedziałem kim jest, ale odezwała się i wiedziałem już z kim mam do czynienia.
-Hej- powiedziała cicho.
-Cześć- skinąłem głową.- Jak
wrażenia po koncercie?
-Dobre- mruknęła szybko.
-To fajnie- nie wiedziałem
jak ciągnąć tą naszą rozmowę.
Siedzieliśmy więc w ciszy,
ale ta nikomu nie przeszkadzała. Było dobrze. Teraz oboje zerkaliśmy na ludzi,
którzy upajają się alkoholem, a później ruszają na parkiet. Śmiesznie się to
obserwuje. Niektórym nogi się mieszają jednak dalej dzielnie dotrzymują kroku
swoim partnerom, bawią się znakomicie. Zastanawiało mnie, czy któryś z
chłopaków dojdzie do stopnia mocnego upojenia alkoholowego, czy tylko będzie od
nich czuć zapach piwa, drinków, czy po prostu wódki…
Mija nas kobieta z cateringu,
która niesie tackę ze szklankami piwa. Chwytam dwa z nich i jedno podaje mojej
towarzyszce. Nina kiwa głową w podziękowaniu i znowu wpatruje się w tłum.
Spoglądam na nią delikatnie, tak by nie zauważyła. Podoba mi się to jak
wygląda. W jej pięknych, brązowych oczach widać blaski połyskujących neonów.
Jej zwykle upięte w kok lub kucyk włosy ma dziś rozpuszczone, tak ładnie
wyglądają opadając jej na plecy. Z jej jak zwykle „pokerowej miny” nie mogę nic
wyczytać, ta dziewczyna wydaje się być taka bez emocji, bez żadnego wyrazu.
Nina jest niby niezauważalna w tłumie, lecz jest w niej coś co mnie ciekawi i
przyciąga. Może ta jej inność, może ta tajemniczość-sam nie wiem, ale wiem, że
coś jest.
-Dlaczego mi się tak
przypatrujesz? Wyglądam dziwnie?- spytała beznamiętnie nawet nie patrząc w moją
stronę.
Przyłapany na zerkaniu na dziewczynę
nieśmiało spuściłem wzrok mrucząc pod nosem jakieś przekleństwa.
-Nie to nie to. Wyglądasz
pięknie, tak po prostu patrzyłem.- wyjaśniłem.
Dzięki- mruknęła delikatnie
na co ja skinąłem ledwo zauważalnie głową.- O czym myślisz?- spytała.
-Hmm, dobre pytanie. Trochę
gubię się w swoich myślach, jest ich zbyt wiele- szepnąłem patrząc w jej
kierunku.- Głównie o tym, że ta impreza to nie moje klimaty i chce się stąd jak
najszybciej wydostać.
-Masz rację, też bym chciała
wrócić- westchnęła.
-Nie lubisz takich rozrywek
jak ta?- zaśmiałem się.
-To nie to, ja po prostu
jakoś nie jestem w nastroju do zabawy, jeszcze przyzwyczajam się do
londyńskiego trybu życia- uśmiechnęła się biorąc łyk piwa.
-Bierzemy taksówkę i się stąd
zmywamy? Nie jesteśmy tu potrzebni i żadne z nas z bycia tu nie jest
szczęśliwe, więc powrót do domu to chyba dobry pomysł- zaproponowałem
dziewczynie, ta nareszcie odwraca się ku mnie z delikatnym ledwo widocznym uśmiechem.
-Chętnie...
___________________________________________________________________________________
Hej, oto Juka, która ma już nareszcie wymarzone ferie. Oto nowy rozdzialik, mam nadzieję, że skomentuje go troszkę więcej osób niż poprzednio, ale tamtym dwóm czyli martinie i pewnemu anonimkowi bardzo dziękuję.
Piszcie uwagi do tego rozdziału i co chcieli byście przeczytać w kolejnych. Pozdrawiam!!!
P.S. Tak na dobre zakończenie rozdziału- super cover piosenki Live While We're Young w wersji hiszpańskiej w wykonaniu :
P.S. Tak na dobre zakończenie rozdziału- super cover piosenki Live While We're Young w wersji hiszpańskiej w wykonaniu :