Uwaga! Nota specjalna!
Rozdział dedykowany Majce i Aldonie
obchodzącym urodziny.
Wszystkiego najlepszego!
Rozdział 8
„Zgadzam się…”
Wiem, podglądanie
cudzych kłótni nie jest fair. To prawie tak straszne jak rozmowa za czyimś plecami, jeśli nie
gorsze. Może i jest to sposób na dowiedzenie się paru wiadomości, ale
niewłaściwy. Niestety jest to także prosty przepis kłótnię. Nie chciałem tego,
naprawdę nie chciałem, jednak , jakby to ująć, samo tak wyszło….
Słyszałem tylko
fragmenty rozmowy, a już wiedziałem, że nie jest dobrze. Naprawdę chciałem, aby Lou i Nina nareszcie
znaleźli wspólny język. Martwię się, że wołając Louis’ a tylko wszystko
pogorszyłem. Może gdyby nie wiedział, udawałoby się jej wymykać, a tak… nie da
rady. Może gdybym z nim pogadał coś by się zmieniło… Jest tylko jeden problem,
to ja namieszałem. Znam jedną osobę, która potrafi dojść do Louis’ a, która
wysłuchuje go od początku i do której zawsze się zwraca. Harry.
*
Siedziałem na kanapie
razem z Niall’ em oglądając jakiś denny serial. Śliczni aktorzy, typowe ludzkie
problemy i ten naciągany humor. Do tego tak zafascynował mojego kompana, że
przeżywał z bohaterami wszystkie momenty. Co więcej chcieć- iść się utopić…
-Wspaniały odcinek-
zachwycał się Niall, gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe.- Najlepszy ze
wszystkich.
-Mówisz tak przy
każdym- powiedziałem.
-Bo wszystkie są
najlepsze.
-Ile jeszcze nam
zostało do końca tego sezonu?
-Trzy odcinki-
wyjaśnił włączając kolejny.
-Nie dam rady, to
jest nudne- zacząłem marudzić.
-To ze mną nie oglądaj-
zapatrzył się w telewizor.
-Ale nie mam co
robić- burknąłem.
-Nie mój problem.
*
Po wyjściu brata z
pokoju usiadłam na łóżku. Chciałam pozbierać myśli, ułożyć je sobie w głowie.
Wszystkie buzowały. Niektóre kipiały z wściekłości, inne były załamane, kolejne
chciały coś zrobić, lecz następne uniemożliwiały im to. Nie wiedziałam co
zrobić. W jednej chwili zniszczył kolejne moje marzenie.
*
Chcąc naprawić to co
zepsułem obmyśliłem plan działania.
Po pierwsze: Znaleźć
Harry’ ego.
Po drugie: Wyjaśnić
mu w czym narozrabiałem.
Po trzecie: Poprosić,
aby przekonał Louisa do zmiany decyzji.
Po czwarte: Błagać na
kolanach i naobiecywać wszystkiego byleby się zgodził.
Po piąte: Modlić się,
aby mu się udało.
Po szóste: Marnować
życie na spełnianiu głupich obietnic.
Po siódme: Być
szczęśliwym, że Harry dokonał cudu. / Być zrozpaczonym, że Harry’ emu się nie
udało.
Dwie opcje dla punktu
siódmego: pozytywna i negatywna. W duchu modliłem się, aby jednak spełniła się
pozytywna.
Skierowałem się ku
salonowi, gdzie w obecnej chwili przebywali Harry i Niall. Stanąłem za oparciem
kanapy.
-Harry, mam pewien
problem i bardzo bym się cieszył gdybyś zechciał mi z nim pomóc- zacząłem.
Czekałem, aż zacznie
się wykręcać: marudzić jaki to on zmęczony lub ile ma do roboty. Czekałem,
czekałem, czekałem. Zero odpowiedzi.
-Harry-
powiedziałem.- Nie ignoruj mnie.
Nic.
-Harry, proszę to dla
mnie ważne- wszedłem w błagalny ton.
Było cicho jak
przedtem.
-Harry, zlituj się.
-Nie widzisz, że
śpi?- szepnął Niall uparcie śledząc losy bohaterów swojego serialu.
Obszedłem kanapę
stając na wprost chłopaka. Spał jak zabity. To by wyjaśniał czemu nie
odpowiadał.
Tak śmiesznie
wyglądał gdy spał. Cały skulony na kanapie przytulał się do poduszki. Takiego
to, aż żal budzić, jednak mus to mus.
Podszedłem bliżej
kanapy, przykucnąłem i zacząłem delikatnie szturchać chłopaka. Wiedziałem, że
jest to najlepsza metoda na obudzenie go , gdyż tylko dzięki niej miał później
dobry humor.
Sposób powoli
zaczynał go budzić. Chłopak poruszył się nieznacznie i oddech mu się zmienił.
Obstawiałem, że za ok. minutę się obudzi. Nie myliłem się. Już po chwili miał
otwarte oczy, wciąż nieobecne, ale to już i tak postęp.
-Hej- szepnął Harry
głosem małego dziecka.
-Cześć przyjacielu.
*
Siedziałem sam w
pokoju nie mając na nic ochoty. Chciałem
posiedzieć sam, ale nie wiedziałem co mogę ze sobą zrobić. Sprawdziłem już
wszystkie newsy, przejrzałem gazety, trochę poczytałem, co więcej jest do
zrobienia?
Niall i Harry
oglądają w telewizji jakieś głupoty, Lou użera się z siostrą , a Liam…. Tak w
zasadzie co Liam robi?
*
-To jak pomożesz mi?
-A co będę z tego
miał?- zapytał Harry.
-Nina będzie rzadziej
w domu- ledwo skończyłem, a ten już odpowiedział.
-To chodźmy do Louis’
a. Migiem- popchnął mnie w kierunku pokoju Tomlinsona.
Nie wiedziałem skąd u
niego tyle zapału. No jasne, że nie lubił Niny, ale żeby, aż tak bardzo?
Myślałem, że znam swojego przyjaciela…
*
Puk. Puk. Puk.
Zastukałem kilka razy
w drzwi przyjaciela. Zwykle otwierałem je bez pukania, ale ostatnio, gdy chodzi
cały podminowany, wolałem temu zaprzestać. Lepiej nie starać się go zdenerwować
jeszcze bardziej. Martwię się o jego zdrowie, nie tyle fizyczne, jak
psychiczne. Na takim stresie on zwariuje.
Czekam. Czekam.
Czekam i nic.
Zapukałem jeszcze raz
i znowu nie otrzymałem odpowiedzi.
Postanowiłem więcej nie czekać. Nakazałem Liam’ owi zostać w przedpokoju, a sam
wszedłem.
W pokoju panował
półmrok. Szczelnie zasłonięte żaluzje blokowały dostęp słońcu. Wszystkie lampy były zgaszone. Nic nie było
widać. Nie mogłem znaleźć przyjaciela, toteż spróbowałem zawołać :
-Louis, wiem, że tu
jesteś- zacząłem.- Odezwij się!
Cisza.
-Lou, chcę tylko z
tobą pogadać.
Usłyszałem szelest upewniający mnie w
przekonaniu, że przyjaciel gdzieś tu jest. Poruszył się kilkakrotnie, jakby
zsuwając z siebie kołdrę, więc po omacku skierowałem się w stronę dobiegających
dźwięków. Pech chciał, że podłodze nastąpiłem na jakiś duży, plastikowy
przedmiot, straciłem równowagę i upadłem prosto na przyjaciela. Usłyszałem
cichy jęk i ledwo słyszalny chichot. Oczywiście Harold Styles na błazna!
Zsunąłem się z ciał
Lou i usiadłem tuż obok niego.
-Hej- położyłem mu rękę
na ramieniu.- Jak tam?
-Okej- powiedział
cicho, po czym wysunął rękę aby zapalić światło.- Wszystko gra.
Jak Lou potrafi
świetnie kłamać, tak tym razem nie ma szans aby coś przede mną ukrył. Płakał.
-Chociaż nie Harry,
wszystko jest źle- wybuchł i przytulił się do mnie najwyraźniej szukając pocieszenia.
-Cicho, cicho- uspokajałem
go.- Będzie dobrze!
Serce się kraja, gdy
widzisz na ogół wesołego chłopaka pełnego życia, wigoru, dziś cicho płaczącego
w ciemnym pokoju. Najgorszym jest to, że mimo iż jest to twój przyjaciel i
chcesz pomóc, to nie wiesz jak, nie umiesz. Możesz tylko patrzeć jak daje sobie
radę lub wpada w coraz większy dół. Wiem, że tym razem musi sobie poradzić, bo
nie krzywdzi tylko siebie. Wziął na swoje barki wychowanie dwóch młodszych
sióstr i musi temu podołać. Takie jest jego zadanie. Kiedyś nawalił, teraz mu
na to nie pozwolę.
-Lou- odezwałem się
po chwili ciszy.- Wiesz po co przyszedłem.
-Ale ja nie chcę
zmieniać decyzji- jęknął niczym małe dziecko.
-Powinieneś się
zgodzić. Nina nie jest już małą dziewczynką- zacząłem moją wypowiedź. Ręce mi
się pociły ze zdenerwowania. Jedno złe słowo i Louis mógł się wściec. Był
bardzo niestabilny emocjonalnie ostatnio, więc nie chciałem narażać go na niepotrzebny
stres.- Wiem, ze dla ciebie wciąż jest
dzieckiem, ale zrozum ma 16 lat, prawie 17, niedługo osiągnie pełnoletniość.
Nie możesz jej zatrzymywać. Im gorzej w stosunku do niej będziesz się posuwał,
tym gorsze środki ona zaweźmie. Wasza relacja nie jest łatwa, może nawet
bolesna, ale niech jedno z was przystopuje, może to pomorze. Może i nie lubię
Niny, ale wiem, że jeśli się zgodzić to może ona też trochę popuści. Znam cię
Lou. Dobrze wiem, że chcesz się zgodzić, ale blokuje ci to duma osobista.
-Wcale nie duma-
szepnął.- Josh…
-Skąd wiesz, że
akurat on jej to zaproponował?
-Wiem i już-
warknął.- Nie chcę, aby się z nim zadawała.
-To jej jedyny
prawdziwy przyjaciel, pozwól jej na niego- poprosiłem.
*
Przez twarz Louis’ a
przetaczała się niezliczona ilość emocji. Starał się zrozumieć słowa
przyjaciela, układał je w głowie i rozpatrywał wszelki możliwe rozwiązania.
Wszystko podpowiadało mu właściwą odpowiedź. Jego usta już układały się w
odpowiedź. Co go zatrzymywało? W zasadzie sam nie wiedział. Chyba bał się, że
jego siostra dorosła i chce spełniać marzenia. Gdyby mógł zatrzymałby ją przy
sobie na zawsze, lecz jako dziecko. Żałował czasu, którego jej nie poświecił.
Żałował, że nie wypowiedział niektórych słów. Żałował, że ją zawiódł.
Harry nie robił tego
by pomóc dziewczynie. Kierowały nim czyste egoistyczne pobudki. Gdyby zaczęła
chodzić na treningi czy zawody, byłaby rzadziej w domu. Chciał się jej
najzwyczajniej w świecie pozbyć. Nie lubił jej, był dla niego tylko problemem.
Wystarczyło tylko wymusić na Louisie, aby wypowiedział te dwa słowa: zgadzam
się. I jego problem zmniejszył by się do minimum. Tak przynajmniej uważał, ale
czy nie starał się tak naprawdę pomóc przyjacielowi? Może podświadomie chciał
naprawić ich relację?
-Zgadzam się…
A więc dzisiaj specjalnie dodana ósemeczka. Dodana dzięki takiej ilości komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Nie powiem zdziwiła mnie ich ilość. Naprawdę dziękuję!!!! Pisałam ten rozdział niecałe 2 dni, więc przepraszam, ale go nie sprawdziłam, gdybyście zauważył jakieś błędy to napiszcie.
Kolejny gdzieś w tygodniu, ewentualnie w weekend.
OdpowiedzUsuńsuper!!
szkoda ze dopiero w weekend ale i tak super!!
Wyjasni sie jakos ta sprawa czemu harry tak nie lubi niny i fajine ze będzie chodzic na treningi !!
pozdr
No hejjj...!
OdpowiedzUsuńCo słychać.? U mnie ok, ale nareszcie odkryłam jak Tobie się udaje pisać takie zarąbiaszcze komentarze na moim blogu.! Ty masz talent pisarski(ale to już wiemy), ale nie byle jaki.! Ty umiesz poruszyć wszystkie emocje, zaczynając od nienawiści, a kończąc na miłości. Tak wiem, to takie denne, słyszeć to ode mnie- beznadziei chodzącej po tym świecie nie wiadomo po co, ale chciałam po prostu okazać mój zachwyt.!
Ten rozdział jest genialny, a szczególnie moment ze śpiącym Harry'm, no MEGA.! ja poproszę więcej takich śmiesznych momentów :)
Powiedz mi, dlaczego ten Harry tak bardzo nie lubi Niny.? Jest zazdrosny, że Ona zabiera Mu najlepszego przyjaciela, czy jak.? Mam nadzieję, że wkrótce się ta sprawa wyjaśni :)
Czekam na kolejny rozdzialik i zapraszam do mnie(w środę nowy rozdzialik:P )
Kocham.! Bye.!
jezu boskie i musze ci podziękowac za dedykacje normalnie jestem tak szczęsliwa najlepszy prezent jaki w życiu dostałam !!!
OdpowiedzUsuńboskieeeeeeeeeeee dziękuje za dedykacje szkoda ze następny rozdział dopiero w sobote czy w niedziele
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa czemu harry tak nie lubi kayli ?
Dla mnie wydaje sie byc super dziewczynną
a i nie podpisałam sie -aldonna
Usuńuwielbiam !!
OdpowiedzUsuńsuper ;D
OdpowiedzUsuńzajebisty uwielbiam to opowaidani
OdpowiedzUsuńdomi
kocham to nie mog e sie doczekac następnego
OdpowiedzUsuńszkoda ze tak pozno
fajnie ze sie zgof\dizl a przy najmniej tak zrozumiałam !!
OdpowiedzUsuńnie moge sie następnego doczekac
biste !!!!!!!!!11!!!!
OdpowiedzUsuńszkoda ze tak pózno dodajesz następny
OdpowiedzUsuńja nie wytrzymam nie będe sie mogła normalnie skupic na lekcja ch a mam 3 testy e tygodniu ale
dobrze ze chociaz w weekend
kiedy następny
OdpowiedzUsuńja nie moge dłużej czekacc plrosse dodaj dzis wieczorem !!
dodaj dzis jeszcze natępny proszeeeeeeeeeeee
OdpowiedzUsuń~~anka
Nie dam rady, muszę go jeszcze dokończyć :(:
Usuńok ok
Usuńrozumiemy cie
Usuńdodaj w sobote następny
OdpowiedzUsuńharry prosi tak ładnie http://www.google.pl/imgres?num=10&um=1&hl=pl&biw=1024&bih=677&tbm=isch&tbnid=g2jIUVpyi7Sb_M:&imgrefurl=http://gwiazdunie.pl/harry-styles-w-prostych-wlosach-zdjecia/&docid=H84CeI2srxU-DM&imgurl=http://gwiazdunie.pl/wp-content/uploads/2012/05/harry-styles-proste-wlosy.jpg&w=460&h=615&ei=oQyLUN31OMjZ0QWbpICAAQ&zoom=1&iact=hc&vpx=94&vpy=119&dur=1315&hovh=260&hovw=194&tx=98&ty=154&sig=116652286069811341026&sqi=2&page=1&tbnh=140&tbnw=101&start=0&ndsp=18&ved=1t:429,r:0,s:0,i:65
dodasz dzis bo następny mial byc w weekend ?
OdpowiedzUsuńprosze
kovham cie!!
super opowiadanie:) kiedy dodasz następny??
OdpowiedzUsuńkiedy nastęóny miał byc w weekennd a jest niedziela po południu
OdpowiedzUsuńto jest jeszcze weekend. Przepraszam, właśnie go jeszcze piszę i mam już tak mniej więcej 2 i pół strony w wordzie, zwykle piszę cztery pięć, więc to tak głupio dodać taki krótki, no chyba że taki chcecie?
Usuńto trudno to i tak krótkie nie jest dawaj
Usuń