We

We
Znalezione na deviantart//found on deviantart

sobota, 6 października 2012

Rozdział 6 „Daję ci tę życiową szansę, zastanów się nad nią”



Rozdział 6

„Daję ci tę życiową szansę, zastanów się nad nią”
Od dziesięciu minut czekałam w wyznaczonym miejscu. Przybyłam za wcześnie, więc teraz muszę czekać.
-Nina- czyżby ktoś mnie wołał.- Jak zwykle przed czasem. Gotowa poznać mój plan?
-A czy kiedykolwiek nie byłam?- odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie.
-Racja- zamyślił się, po czym zaproponował wskazując na wolny stolik:- Może usiądziemy?
-Z przyjemnością- zajęłam miejsce naprzeciwko niego.
Spojrzałam na niego.  Josh Lickerson uśmiechnięty dwudziestolatek o magicznie niebieskich oczach. Od dziecka niesforne, kasztanowe kosmyki ukazywały jego zawadiacką stronę. Był bardzo umięśniony i przerażał wiele osób, ale jakby to ująć, to tylko okrycie. Pod spodem to naprawdę Łagody, sympatyczny facet. Kiedyś ja Louis i on spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, ale później nastąpił mały rozłam. Mój brat nie cierpiał Josh’ a, może dlatego, że chłopak był lepszy w wielu dziedzinach. To była chora zazdrość. Louis zawsze starał się być tym lepszym, tym odważniejszym, tym fajniejszym, aż w końcu odszedł od naszej grupy. Tak po prostu…
-No więc co wymyśliłeś tym razem?- spytałam szybko.
-Mam zamiar założyć ekipę- spojrzał na mnie.- I wiem, że ty jesteś świetną tancerką.
-Wazelinka, tak od razu?- zaśmiałam się.
-Dołączyłabyś?- spojrzał na mnie podejrzliwie.
Bardzo bym chciała, kocham taniec, wtedy czuję się w 100% sobą. Kiedy jestem na scenie, kiedy występuję,  wiem, że robię to co powinnam, to  co sprawia mi radość. Czuję się szczęśliwa, pewna swojego ciała, wolna… Zawszę staram się pokazywać w moich ruchach emocje, emocje skrywane pod szarą maską codzienności. Dla niektórych to tylko sport, dla mnie coś znacznie więcej. Wtedy odrywam się od ziemi, wkraczam w mój własny świat, świat w którym ja gram główne skrzypce. Ja, nie mój super brat, czy jego kumple, nie moja śliczna siostra, nie ktokolwiek inny, tylko JA. To niewyobrażalnie cudowne uczucie, robisz to co kochasz i wydobywa się to z głębi serca. Tu nie można udawać, każdy fałsz da się wykryć. Trzeba po prostu dać się porwać muzyce i się w niej zatracić. Inaczej nic z tego nie wyjdzie, inaczej pójdziesz na dno….
-Nie mogę.
-Niby czemu?- zapytał.
-Nawet teraz rozmawiając z tobą łamię rozkazy mojego brata. Nie pozwoli mi chodzić na treningi, zawody- czułam wielką gulę w gardle mówiąc te słowa.- I na dodatek oznaczałoby to spotkania z tobą, a wiesz jaki ma on stosunek do ciebie.
Chłopak zatrwożył się na moment. Oczy miał jakby spowite mgłą, nieobecne. Usta ściśnięte w wąską kreskę. Twarz napięta.
-Zbieram najlepszych tancerzy z całego świata. Ta ekipa to sama śmietanka, elita. Nie każdy może dołączyć. Mam już mniej więcej połowę potrzebnych ludzi. Daję ci tę życiową szansę, zastanów się nad nią. To może się nie powtórzyć.- zaczął wstawać.
-Wiem, ale…
-Zastanów się, daję ci tydzień, później znajdę kogoś innego na twoje miejsce- zostawił mnie samą.
Opadłam na krzesło.
Zastanów się, zastanów… Jakby moja decyzja zależała tylko od „zastanowienia się”. To nie takie proste, ledwo wyszłam teraz na dwór, a to tylko dzięki Liam’ owi. Następnym razem nie będzie mnie krył, o ile będzie następny raz….
Czemu to takie trudne?
*
-Nie spodziewałem się, że ten film będzie taki dobry- powiedział Louis.
-A wiesz, że ja też nie- dołączył do niego Niall.- Genialne zakończenie.
Podczas gdy chłopcy wymieniali się recenzjami na temat filmu ja wymknąłem się do łazienki. Zamknąłem się w jednej z kabin i wyciągnąłem komórkę.
-Halo?- odezwał się głos w telefonie.
-Nina? Tu Liam.
-Hej- przywitała się dziewczyna.
-Już jesteś w domu?
-Dwie minuty- odpowiedziała.
-Zgoda, czyli powoli możemy wracać- ustaliłem.
-Mhm- mruknęła i w słuchawce nastała cisza.- Dziękuję- dodała po chwili namysłu.- Naprawdę Ci dziękuję.
-Powtarzasz się.
*
Klik.
Przekręciłam klucz w drzwiach. W środku było cicho, ale dało się słyszeć z piętra jakieś śmiechy. Zapewne była to moja siostra z osobą o której mówił Liam. Nie chciał zdradzić szczegółów, z obawy, że któryś z chłopaków podsłucha.
Weszłam po schodach na piętro.
Nacisnęłam klamkę. W pokoju zastałam Sam i jakąś szatynkę zwróconą do mnie w owym momencie plecami. Widziałam więc tylko jej długie loki. Postać zaczęła odwracać się w moim kierunku. Po chwili para olbrzymich, ciemnych oczu wpatrywała się we mnie z nieukrywaną ciekawością. Dziewczyna, gdyż płci nie ukrywała, była wysoka, ale nie przesadnie. Usta miała teraz w czymś na kształt uśmiechu. Była zgrabna i wysportowana, jak mniemam na imię jej Danielle.
-Hej…?
-Tsa, cześć- przywitałam się.
-Danielle, dziewczyna Liam’ a- wyciągnęła ku mnie rękę, którą niepewnie uścisnęłam.- Nie bój się nie gryzę.
-Nina- wypowiedziałam swoje imię.- Miło cię poznać.
-Mi ciebie również- uśmiechnęła się szeroko.
Dlaczego zachowywałam się tak, jakby to ująć, anty przyjaźnie, sama nie wiem. Może to przez ten jej ogromny optymizm? W życiu nie byłam nieśmiała, a ona sprawiła, że czułam się niepewnie.
-A mogę spytać co tu robisz? Nie żeby coś, ale…
-Liam poprosił mnie aby popilnowała małej- przyłożyła palce do serca.
-Spoko- powiedziałam powoli.- Dzięki.
-Ależ nie ma sprawy.
*
-Daleko jeszcze?- dwa słowa, a potrafią zamęczyć człowieka.
-Już tylko pięć minut Lou.
-Mówisz tak od godziny- burknął.
To prawda, od godziny nie ruszyliśmy się nawet o milimetr. Kto by pomyślał, że o tej porze w Londynie będą takie korki? Na pewno nie One Direction….  
Staliśmy w jednym miejscu od jakich 30 min., a żaden z samochodów przed nami nie chciał się przesunąć.  Czarny Renault Megane, którego tył podziwialiśmy od samego kina nawet próbował trąbić na pojazdy przed nim, lecz, jak można było przewidzieć, nic mu to nie dało. Co można robić- stać i czekać….
###
-Nareszcie….- krzyknął Louis stając u drzwi.- Dobra Liam, daj klucz.
-Niall go ma- wyjaśniłem.
-Oddałem Zayn’ owi, bo był dla mnie zbyt wielką odpowiedzialnością.
-Ja go nie mam, gdyż wpadł w posiadanie Harry’ ego- nie oderwał wzroku od telefonu.
-Został w innych spodniach- wydukał szeptem Harry.
-No to extra…
*
Ta… jak jej tam…. Dana, Daniella …. Danielle!,  poszła jakieś 10 min. temu. Nie powiem, źle się z nią nie rozmawiało, choć właściwie to głównie on mówiła. Opowiadała o rzeczach, którymi się interesuje, lecz które nie interesują mnie. Gadała o ciuchach, ciuchach i ciuchach, głównie o sukienkach, rzadziej spódnicach, wcale o spodniach. Mówiła czemu jej zdaniem noszenie cekinów powinno być karane, dlaczego botki są lepsze od rzymianek, dlaczego im wyższe buty tym lepsze. Co jak co ale o modzie to ja dyskutować nie zamierzam, nie jest sprawą wagi wysokiej.

###
Halo, halo, Nina otwórz. Otwieraj. Złaź na dół- słyszałam krzyki na dole, dlatego złapałam za mój telefon i wsadziłam słuchawki w uszy. 
                                                                                                      
Oto 6, mam nadzieję, że się wam podoba. Do osób które tu zaglądają(o ile takowe są): na rozdział 7 możecie czekać dłużej niż tydzień. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania lub chociażby klikania reakcji. 

4 komentarze:

  1. Jak to dłużej niż tydzień?! Przecież ja tu zdechnę.! Nie rób mi tego, no proszę Cię.!
    Ten rozdział świetny, z resztą jak każdym poprzedni i na pewno jak każdy kolejny.!
    Jak ja kocham tą Ninę.! Może i jest zamknięta w sobie, ale mnie to siebie przekonała. Jestem ciekawa, kiedy zacznie się dogadywać z chłopakami. I czy wgl zacznie.? Oto jest pytanie, a jego odpowiedź jest warta miliony.!
    Czekam na następny rozdzialik i proszę Cię moja Kochana Julio dodaj go wcześniej.!
    Pozdro.!

    OdpowiedzUsuń