Rozdział 6
„Daję ci tę życiową
szansę, zastanów się nad nią”
Od
dziesięciu minut czekałam w wyznaczonym miejscu. Przybyłam za wcześnie, więc
teraz muszę czekać.
-Nina-
czyżby ktoś mnie wołał.- Jak zwykle przed czasem. Gotowa poznać mój plan?
-A
czy kiedykolwiek nie byłam?- odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie.
-Racja-
zamyślił się, po czym zaproponował wskazując na wolny stolik:- Może usiądziemy?
-Z
przyjemnością- zajęłam miejsce naprzeciwko niego.
Spojrzałam
na niego. Josh Lickerson uśmiechnięty
dwudziestolatek o magicznie niebieskich oczach. Od dziecka niesforne,
kasztanowe kosmyki ukazywały jego zawadiacką stronę. Był bardzo umięśniony i
przerażał wiele osób, ale jakby to ująć, to tylko okrycie. Pod spodem to
naprawdę Łagody, sympatyczny facet. Kiedyś ja Louis i on spędzaliśmy ze sobą
mnóstwo czasu, ale później nastąpił mały rozłam. Mój brat nie cierpiał Josh’ a,
może dlatego, że chłopak był lepszy w wielu dziedzinach. To była chora
zazdrość. Louis zawsze starał się być tym lepszym, tym odważniejszym, tym
fajniejszym, aż w końcu odszedł od naszej grupy. Tak po prostu…
-No
więc co wymyśliłeś tym razem?- spytałam szybko.
-Mam
zamiar założyć ekipę- spojrzał na mnie.- I wiem, że ty jesteś świetną tancerką.
-Wazelinka,
tak od razu?- zaśmiałam się.
-Dołączyłabyś?-
spojrzał na mnie podejrzliwie.
Bardzo
bym chciała, kocham taniec, wtedy czuję się w 100% sobą. Kiedy jestem na
scenie, kiedy występuję, wiem, że robię
to co powinnam, to co sprawia mi radość.
Czuję się szczęśliwa, pewna swojego ciała, wolna… Zawszę staram się pokazywać w
moich ruchach emocje, emocje skrywane pod szarą maską codzienności. Dla
niektórych to tylko sport, dla mnie coś znacznie więcej. Wtedy odrywam się od
ziemi, wkraczam w mój własny świat, świat w którym ja gram główne skrzypce. Ja,
nie mój super brat, czy jego kumple, nie moja śliczna siostra, nie ktokolwiek
inny, tylko JA. To niewyobrażalnie cudowne uczucie, robisz to co kochasz i
wydobywa się to z głębi serca. Tu nie można udawać, każdy fałsz da się wykryć.
Trzeba po prostu dać się porwać muzyce i się w niej zatracić. Inaczej nic z
tego nie wyjdzie, inaczej pójdziesz na dno….
-Nie
mogę.
-Niby
czemu?- zapytał.
-Nawet
teraz rozmawiając z tobą łamię rozkazy mojego brata. Nie pozwoli mi chodzić na
treningi, zawody- czułam wielką gulę w gardle mówiąc te słowa.- I na dodatek
oznaczałoby to spotkania z tobą, a wiesz jaki ma on stosunek do ciebie.
Chłopak
zatrwożył się na moment. Oczy miał jakby spowite mgłą, nieobecne. Usta
ściśnięte w wąską kreskę. Twarz napięta.
-Zbieram
najlepszych tancerzy z całego świata. Ta ekipa to sama śmietanka, elita. Nie
każdy może dołączyć. Mam już mniej więcej połowę potrzebnych ludzi. Daję ci tę
życiową szansę, zastanów się nad nią. To może się nie powtórzyć.- zaczął
wstawać.
-Wiem,
ale…
-Zastanów
się, daję ci tydzień, później znajdę kogoś innego na twoje miejsce- zostawił
mnie samą.
Opadłam
na krzesło.
Zastanów
się, zastanów… Jakby moja decyzja zależała tylko od „zastanowienia się”. To nie
takie proste, ledwo wyszłam teraz na dwór, a to tylko dzięki Liam’ owi. Następnym
razem nie będzie mnie krył, o ile będzie następny raz….
Czemu
to takie trudne?
*
-Nie
spodziewałem się, że ten film będzie taki dobry- powiedział Louis.
-A
wiesz, że ja też nie- dołączył do niego Niall.- Genialne zakończenie.
Podczas
gdy chłopcy wymieniali się recenzjami na temat filmu ja wymknąłem się do
łazienki. Zamknąłem się w jednej z kabin i wyciągnąłem komórkę.
-Halo?-
odezwał się głos w telefonie.
-Nina?
Tu Liam.
-Hej-
przywitała się dziewczyna.
-Już
jesteś w domu?
-Dwie
minuty- odpowiedziała.
-Zgoda,
czyli powoli możemy wracać- ustaliłem.
-Mhm-
mruknęła i w słuchawce nastała cisza.- Dziękuję- dodała po chwili namysłu.-
Naprawdę Ci dziękuję.
-Powtarzasz
się.
*
Klik.
Przekręciłam
klucz w drzwiach. W środku było cicho, ale dało się słyszeć z piętra jakieś
śmiechy. Zapewne była to moja siostra z osobą o której mówił Liam. Nie chciał
zdradzić szczegółów, z obawy, że któryś z chłopaków podsłucha.
Weszłam
po schodach na piętro.
Nacisnęłam
klamkę. W pokoju zastałam Sam i jakąś szatynkę zwróconą do mnie w owym momencie
plecami. Widziałam więc tylko jej długie loki. Postać zaczęła odwracać się w
moim kierunku. Po chwili para olbrzymich, ciemnych oczu wpatrywała się we mnie
z nieukrywaną ciekawością. Dziewczyna, gdyż płci nie ukrywała, była wysoka, ale
nie przesadnie. Usta miała teraz w czymś na kształt uśmiechu. Była zgrabna i
wysportowana, jak mniemam na imię jej Danielle.
-Hej…?
-Tsa,
cześć- przywitałam się.
-Danielle,
dziewczyna Liam’ a- wyciągnęła ku mnie rękę, którą niepewnie uścisnęłam.- Nie
bój się nie gryzę.
-Nina-
wypowiedziałam swoje imię.- Miło cię poznać.
-Mi
ciebie również- uśmiechnęła się szeroko.
Dlaczego
zachowywałam się tak, jakby to ująć, anty przyjaźnie, sama nie wiem. Może to
przez ten jej ogromny optymizm? W życiu nie byłam nieśmiała, a ona sprawiła, że
czułam się niepewnie.
-A mogę spytać co tu robisz? Nie żeby coś,
ale…
-Liam poprosił mnie aby popilnowała małej-
przyłożyła palce do serca.
-Spoko- powiedziałam powoli.- Dzięki.
-Ależ nie ma sprawy.
*
-Daleko jeszcze?- dwa słowa, a potrafią
zamęczyć człowieka.
-Już tylko pięć minut Lou.
-Mówisz tak od godziny- burknął.
To prawda, od godziny nie ruszyliśmy się
nawet o milimetr. Kto by pomyślał, że o tej porze w Londynie będą takie korki?
Na pewno nie One Direction….
Staliśmy w jednym miejscu od jakich 30
min., a żaden z samochodów przed nami nie chciał się przesunąć. Czarny Renault Megane, którego tył
podziwialiśmy od samego kina nawet próbował trąbić na pojazdy przed nim, lecz,
jak można było przewidzieć, nic mu to nie dało. Co można robić- stać i czekać….
###
-Nareszcie….- krzyknął Louis stając u
drzwi.- Dobra Liam, daj klucz.
-Niall go ma- wyjaśniłem.
-Oddałem Zayn’ owi, bo był dla mnie zbyt
wielką odpowiedzialnością.
-Ja go nie mam, gdyż wpadł w posiadanie
Harry’ ego- nie oderwał wzroku od telefonu.
-Został w innych spodniach- wydukał szeptem
Harry.
-No to extra…
*
Ta… jak jej tam….
Dana, Daniella …. Danielle!, poszła
jakieś 10 min. temu. Nie powiem, źle się z nią nie rozmawiało, choć właściwie
to głównie on mówiła. Opowiadała o rzeczach, którymi się interesuje, lecz które
nie interesują mnie. Gadała o ciuchach, ciuchach i ciuchach, głównie o
sukienkach, rzadziej spódnicach, wcale o spodniach. Mówiła czemu jej zdaniem
noszenie cekinów powinno być karane, dlaczego botki są lepsze od rzymianek,
dlaczego im wyższe buty tym lepsze. Co jak co ale o modzie to ja dyskutować nie
zamierzam, nie jest sprawą wagi wysokiej.
###
Halo, halo, Nina
otwórz. Otwieraj. Złaź na dół- słyszałam krzyki na dole, dlatego złapałam za
mój telefon i wsadziłam słuchawki w uszy.
Oto 6, mam nadzieję, że się wam podoba. Do osób które tu zaglądają(o ile takowe są): na rozdział 7 możecie czekać dłużej niż tydzień. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania lub chociażby klikania reakcji.
fajny rozdział ;D
OdpowiedzUsuńJak to dłużej niż tydzień?! Przecież ja tu zdechnę.! Nie rób mi tego, no proszę Cię.!
OdpowiedzUsuńTen rozdział świetny, z resztą jak każdym poprzedni i na pewno jak każdy kolejny.!
Jak ja kocham tą Ninę.! Może i jest zamknięta w sobie, ale mnie to siebie przekonała. Jestem ciekawa, kiedy zacznie się dogadywać z chłopakami. I czy wgl zacznie.? Oto jest pytanie, a jego odpowiedź jest warta miliony.!
Czekam na następny rozdzialik i proszę Cię moja Kochana Julio dodaj go wcześniej.!
Pozdro.!
boskie boskie
OdpowiedzUsuńzajebisty
OdpowiedzUsuń